Paweł Koziorowski
@pawel_koziorowski
Relacje
Wyrypy
Rower
Profil
Związek Polskich Fotografów Przyrody
Choć mgła w Beskidzie Niskim potrafi skutecznie ukryć świat, to jednak z każdym krokiem odsłania coś, co sprawia, że trudno przejść obok obojętnie. Każdy przysiółek, każda polna droga wydają się częścią większej opowieści - cichej, niespiesznej, pisanej drewnem, ziemią i codziennością ludzi, którzy od lat tutaj mieszkają.
A potem przychodzi kolejny poranek, kiedy w tej mgle wyłaniają się sylwetki koni stojących na wilgotnej łące. Ich spokój w zestawieniu z ciężkim, listopadowym powietrzem tworzy scenę tak naturalną, że aż nierealną. Kawałek dalej - stare gospodarstwo, w którym czas jakby uparcie trzymał się własnego rytmu. Dwa ciekawskie cielaki patrzą z dystansem, jakby pytały, co ja tu właściwie robię.
Mijam również podwórka, gdzie proste przedmioty zawieszone na płocie nabierają charakteru małych opowieści. I zarośnięte ogródki otoczone wiklinowymi płotkami, które w porannej mgle wyglądają jak fragmenty dawno zapomnianych historii. A potem znów kapliczka przy drodze - kolejna beskidzka kapliczka, ale każdy inna, każda równie milcząca i zakorzeniona w tej ziemi.
Listopadowy Beskid Niski nie potrzebuje efektów. Wystarczy kilka kroków, żeby zobaczyć, jak wiele piękna kryje się w zwyczajności: w stadzie koni na łące, w spojrzeniu zaciekawionej krowy, w drewnie starych chałup, krzyżach i kapliczkach stojących pośród pól. I że za każdym razem, kiedy wracam, ta kraina opowiada mi tę samą historię - ale nigdy tak samo.
#BeskidNiski #beskidy #nowica #gładyszów #krzywa