dbw lens on
@fourblackpoints
Relacje
Wyrypy
Rower
Profil
Górski Skryba
Ten dzień zapamiętam na długo.
Nie tylko dlatego, że stanęłam na najwyższym szczycie Tatr i całych Karpat.
Przede wszystkim dlatego, że na Gerlach prowadził mnie Ryszard Gajewski– przewodnik wysokogórski, instruktor alpinizmu i jeden z najbardziej utytułowanych polskich himalaistów. Był uczestnikiem historycznej zimowej wyprawy na Mount Everest w 1980 roku, podczas której Polacy jako pierwsi zdobyli najwyższą górę świata zimą. Kilka lat później wspólnie z Maciejem Berbeką dokonał pierwszego zimowego wejścia na Manaslu, a w Himalajach wspinał się również z Jerzym Kukuczką.
Kiedy o czwartej rano podjechał po mnie do Bukowiny Tatrzańskiej, pierwszą rzeczą, którą zobaczyłam, był jego szeroki uśmiech. Pomyślałam wtedy, że to będzie dobry dzień.
Do Śląskiego Domu dotarliśmy słowackim transportem. Nasz zespół składał się z czterech osób – Ryszarda, dwóch uczestników i mnie.
Na Gerlachu większość drogi pokonuje się w zespole związanym liną. Szłam tuż za Ryszardem, a za mną dwaj pozostali uczestnicy. W takim zespole każdy odpowiada nie tylko za siebie. Liczy się współpraca, zaufanie i utrzymywanie równego tempa.
Na szczyt wchodziliśmy Próbą Wielicką. Reszta trasy prowadzi przez skalne progi, żleby i eksponowane trawersy. To właśnie eksponowane fragmenty zachwyciły mnie najbardziej. Widoki były spektakularne, a trawers zboczy Gerlacha uważam za jeden z najpiękniejszych odcinków, jakie przeszłam w Tatrach.
Największym wyzwaniem nie była ekspozycja, ale własna wydolność. Tego dnia panował ogromny upał, a tempo – przynajmniej dla mnie – było naprawdę mocne. Od Śląskiego Domu na szczyt dotarliśmy w 3 godziny i 15 minut. Był to dla mnie ogromny wysiłek.
Już po pierwszych kilometrach zrozumiałam, że Ryszard Gajewski prowadzi ludzi po swojemu. Bez zbędnych słów i bez nadmiernego cackania się. Krótkie komunikaty, konkretne wskazówki i tempo, którego trzeba było dotrzymać. Jednocześnie przez cały dzień potrafił utrzymać świetną atmosferę. Jego charakterystyczne, czasem uszczypliwe komentarze skutecznie odwracały uwagę od zmęczenia.
Przez całą trasę wielokrotnie słyszałam:
– „Dorotka, idziesz czy nie?”
Za każdym razem, gdy brałam łyk wody:
– „No nie... Znowu pijesz? Ty chyba jesteś wielbłądem!”
A kiedy choć trochę zwalniałam:
– „Dorotka, nie bądź kotwicą!”
Nie wiem, co było trudniejsze – nadążyć za Ryszardem czy powstrzymać się od śmiechu.
Na szczycie nie spędziliśmy wiele czasu. Kilka zdjęć, obowiązkowo przy charakterystycznym krzyżu, chwila na podziwianie panoramy i ruszyliśmy w dół. Czułam przede wszystkim ogromną satysfakcję. Wiedziałam, ile kosztowało mnie to wejście, i właśnie dlatego ta chwila była tak wyjątkowa.
Schodziliśmy Próbą Batyżowiecką. To równie ciekawy fragment wyprawy, wymagający skupienia do samego końca. W kilku żlebach zalegały jeszcze płaty śniegu, ale nasza droga omijała je bokiem.
Po zakończeniu części wspinaczkowej wróciliśmy Magistralą Tatrzańską do Śląskiego Domu. Technicznie był to najłatwiejszy odcinek całej trasy, ale właśnie on najbardziej dał mi się we znaki. Rozgrzane skały, kosodrzewina, brak cienia i długi marsz okazały się bardziej wyczerpujące niż niejedno wspinaczkowe miejsce. Kiedy ujrzałam budynek schroniska, poczułam ulgę.
Dopiero po powrocie do Śląskiego Domu Ryszard spojrzał na mnie i powiedział krótko:
– „No... dobrze ci poszło.”
To było tylko jedno zdanie.
Ale po całym dniu wiedziałam już, że Ryszard nie rozdaje pochwał. Dlatego te kilka słów tak mocno we mnie wybrzmiało.
Z Gerlacha przywiozłam nie tylko zdjęcia i satysfakcję ze zdobycia najwyższego szczytu Karpat. Przywiozłam również mnóstwo endorfin i kilka zdań, które chyba już zawsze będą kojarzyć mi się z tą wyprawą.
Na Gerlachu „nie bądź kotwicą” nie oznacza tylko „idź szybciej”. Kiedy jesteście związani jedną liną, tworzycie zespół. A wtedy każdy krok jednej osoby ma znaczenie dla wszystkich.
Przebieg trasy
Start: Śląski Dom (1670 m n.p.m.) ■ Wejście Próbą Wielicką ■ Gerlach (2655 m n.p.m.) ■ Zejście Próbą Batyżowiecką ■ Powrót Magistralą Tatrzańską do Śląskiego Domu.
Parametry trasy:
Dystans: 9 km ■ Suma podejść: 955 m ■ Czas przejścia: 7 godz.