Dyskusja dnia

Dyskusja dnia · dołącz do rozmowy

dbw lens on

dbw lens on

fourblackpoints

Górski Skryba

Niespokojne Buty

W Štramberku nic nie jest proste 😉

Rynek jest krzywy — a właściwie pochyły — a niemal każda uliczka prowadzi pod górę. To jedno z tych miejsc, w których nawet zwykły spacer szybko zamienia się w małą wędrówkę.

A wszystko toczy się pod okiem Štramberskiej Trúby — wieży widocznej niemal z każdego miejsca w miasteczku.

Kiedy usiadłam na ławce na rynku, miałam wrażenie, jakbym znalazła się na planie filmowym. Wokół mnie toczyło się zwyczajne życie, a jednocześnie wszystko wydawało się odrobinę nierealne. Z tego miejsca można obserwować niewielkie knajpki, piekarnie i ludzi delektujących się lokalnymi specjałami. A wszystko to w spokojnym, czeskim rytmie.

Klimat Štramberka tworzą nie tylko strome uliczki i górująca nad miastem Trúba. Spacerując po centrum, co chwilę zwracałam uwagę na urocze drewniane domki o wołoskim rodowodzie, charakterystyczne dla tego regionu Moraw. Pomiędzy nimi stoją barokowe kamienice otaczające rynek. To właśnie dzięki temu połączeniu drewnianej architektury i kolorowych miejskich fasad Štramberk ma w sobie coś wyjątkowego — trochę górskiej osady, a trochę miasteczka z dawnej pocztówki.

I może właśnie dlatego przez chwilę czułam się jak bohaterka jednej z tych czeskich historii, w których nic wielkiego się nie dzieje, a mimo to nie chce się odwrócić wzroku.

Nie dało się jednak zbyt długo ignorować obecności Trúby. Widać ją niemal z każdego miejsca w miasteczku i prędzej czy później wzrok sam wędruje w jej stronę.

Weszłam na drewniany taras widokowy oplatający szczyt kamiennej wieży. Stamtąd kolorowe dachy Štramberka wyglądały jak element starannie przygotowanej scenografii. Dalej były już tylko pofalowane wzgórza Beskidów i morawski krajobraz znikający gdzieś na horyzoncie.

Zostałam tam znacznie dłużej, niż planowałam.

Patrząc na zielone wzgórza otaczające miasteczko, zaczęłam układać w głowie plan dalszej wędrówki. Wiedziałam, że chcę odwiedzić Białą Górę (Bílá Hora) i stojącą na niej wieżę widokową. Mam słabość do takich miejsc. Trudno mi odmówić sobie dodatkowego podejścia, jeśli na końcu czeka widok.

Okolice Štramberka sprzyjają takim spacerom. Bez większego trudu można zaplanować trasę prowadzącą przez najciekawsze miejsca i zamknąć ją w niewielką pętlę. Jeśli czasu i energii jest trochę więcej, warto rozszerzyć ją o Národní Sad i Jaskinię Šipka.

A tę zobaczyć trzeba.

Nie tylko dlatego, że wygląda imponująco. To właśnie tutaj w 1880 roku archeolog Karel Jaroslav Maška odkrył szczątki neandertalskiego dziecka, znane jako szczęka z Šipki. Odkrycie odbiło się szerokim echem w świecie nauki. Trudno nie myśleć o nim, stojąc dziś przed wejściem do jaskini.

Národní Sad to z kolei rozległy kompleks leśny, który łączy naturalny krajobraz z miejscami upamiętniającymi ważne osoby i wydarzenia związane z regionem. Większość z nich można zobaczyć, podążając czerwonym szlakiem biegnącym górną częścią dawnego kamieniołomu.

Po drodze trudno przeoczyć niewielki punkt widokowy z dzwonniczką. Znajduje się tuż ponad Jaskinią Šipka i oferuje jeden z najładniejszych widoków na Štramberk. To jedno z tych miejsc, przy których człowiek zatrzymuje się na chwilę, nawet jeśli początkowo nie miał takiego zamiaru.

Ciekawych miejsc w okolicy zdecydowanie nie brakuje. Moją uwagę przyciągnęła również Kamenárka. Sama nazwa brzmiała jak zaproszenie, a ja nie miałam zamiaru go ignorować.

I dobrze zrobiłam.

Dziś jest to nieczynny kamieniołom, ale trudno myśleć o nim wyłącznie w ten sposób. Surowe ściany wapienne kontrastują z otaczającą je zielenią, a na dnie można dostrzec dziesiątki napisów i obrazów ułożonych z jasnych kamieni przez odwiedzających. Niektóre są proste, inne zaskakują pomysłowością. Przez chwilę sama zastanawiałam się, jaki ślad mogłabym po sobie zostawić.

Po kilku godzinach wędrówki poczułam nieodpartą ochotę na coś słodkiego.

Idealnie. Przecież byłam we właściwym miejscu.

Moje myśli wróciły do piernikowego zapachu unoszącego się nad rynkiem już od samego rana. Może trudno w to uwierzyć, ale Štramberk naprawdę pachnie słodko.

To zasługa uszu sztramberskich (Štramberské uši). Te charakterystyczne piernikowe rurki są symbolem miasta i trudno wyobrazić sobie wizytę tutaj bez ich spróbowania. Wypiekane według tradycyjnych receptur, z dodatkiem miodu i korzennych przypraw, od lat przyciągają zarówno mieszkańców, jak i turystów.

Kupiłam je na spróbowanie. Nie byłam pewna, czy to mój smak.

I przepadłam 😊.

Może właśnie dlatego zapach piernika do dziś kojarzy mi się ze Štramberkiem bardziej niż widok Trúby.

Opuszczając Štramberk, w plecaku miałam nie tylko pierniki, ale też poczucie, że odwiedziłam miejsce, które nie próbuje nikogo zachwycać na siłę. Ono po prostu jest. Krzywe, trochę strome, pachnące piernikiem i pełne widoków, przy których łatwo zgubić poczucie czasu.


Na koniec kilka informacji praktycznych

Štramberk leży we wschodnich Czechach, w kraju morawsko-śląskim.

Z polskiej granicy można tu dojechać w nieco ponad godzinę.

Choć samo miasteczko nie jest duże, bez trudu można spędzić tu cały dzień. Spacer po zabytkowym centrum, wejście na Trúbę, wizyta przy Jaskini Šipka czy wędrówka przez okoliczne wzgórza sprawiają, że trudno się tu nudzić.

Štramberk jest również doskonałą bazą wypadową do odkrywania Beskidu Śląsko-Morawskiego (Moravskoslezské Beskydy). W okolicy nie brakuje znakowanych szlaków prowadzących przez lasy, punkty widokowe i mniej znane zakątki regionu. To dobre miejsce zarówno na spokojny spacer, jak i dłuższą górską wędrówkę.

Jeśli więc lubicie miejsca z klimatem, widoki i szlaki, które zaczynają się niemal za progiem miasteczka, Štramberk może Was pozytywnie zaskoczyć.