Dyskusja dnia

Dyskusja dnia · dołącz do rozmowy

Góry Stołowe - Dno oceanu na wysokości 922 metrów

Sudety

Beskidomaniak

Wyobraź sobie, że stoisz na dnie oceanu. Tyle że ten ocean zniknął sto milionów lat temu, a ty jesteś teraz na wysokości 922 metrów nad poziomem morza. Wokół ciebie wznoszą się skały o kształtach tak dziwacznych, że Hollywood przyjeżdża tu kręcić filmy o magicznych krainach. Brzmi jak początek dobrej powieści? To nie fikcja. To Góry Stołowe.

I są jedyne takie w całej Polsce...

Stoły wykute przez naturę

Gdy pierwszy raz zobaczysz Góry Stołowe, zrozumiesz, skąd wzięła się ich nazwa. Wyobraź sobie gigantyczne kamienne stoły rozstawione przez olbrzymów na przestrzeni kilometrów. Płaskie wierzchowiny, pionowe urwiska, poziome warstwy skał ułożone jedna na drugiej jak naleśniki. Nic podobnego nie zobaczysz w Tatrach, Beskidach ani w żadnym innym polskim paśmie górskim.

To jedyne góry płytowe w Polsce i jedne z nielicznych w całej Europie. Ich sekret tkwi w budowie geologicznej, ale żeby go zrozumieć, musisz cofnąć się w czasie. Bardzo daleko w czasie.

Morze, które zostawiło po sobie góry

Dziewięćdziesiąt milionów lat temu, w epoce dinozaurów, w miejscu dzisiejszych Gór Stołowych falowały ciepłe wody płytkiego morza. Pływały w nim amonity o spiralnych muszlach. Na dnie żyły małże, których szczątki do dziś można znaleźć w tutejszych skałach. Rzeki spływające z pobliskich lądów niosły tony piasku, który warstwa po warstwie osadzał się na morskim dnie.

Mijały miliony lat. Morze ustąpiło. Piasek pod ogromnym ciśnieniem zamienił się w twardy piaskowiec. A potem siły tektoniczne zaczęły powoli wypychać dawne dno morskie ku górze. Tak powstała płyta skalna gruba na setki metrów, która dziś góruje nad okolicą.

Ale to nie koniec historii. Przez ostatni milion lat woda, mróz i wiatr niestrudzenie rzeźbiły tę płytę, tworząc labirynty korytarzy, fantazyjne wieże i szczeliny tak głębokie, że śnieg zalega w nich do czerwca. Gdy dzisiaj wędrujesz wśród tych skał, idziesz przez galerię rzeźb, nad którą natura pracowała dłużej, niż istnieje cały gatunek ludzki.

Szczeliniec, którego nikt nie zmierzył poprawnie

Szczeliniec Wielki to korona Gór Stołowych i jeden z najciekawszych szczytów w Polsce. Przez dziesięciolecia we wszystkich podręcznikach i atlasach widniała ta sama liczba: 919 metrów nad poziomem morza. Aż do 2021 roku, kiedy geodeci z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu postanowili sprawdzić.

Używali najnowocześniejszego sprzętu. Niwelacji precyzyjnej o dokładności do milimetra. Pomiarów grawimetrycznych. Satelitów. Wynik ich zaskoczył tak bardzo, że powtarzali pomiary wielokrotnie. Za każdym razem wychodziło to samo: Szczeliniec ma 922 metry. Przez ponad sto lat wszyscy się mylili o całe trzy metry.

Ale wysokość to nie wszystko. Szczeliniec jest najwyższą górą stołową w całej Europie. Jego płaski wierzchołek rozciąga się na 600 metrów długości i 300 metrów szerokości, a prawie całą tę przestrzeń wypełnia skalny labirynt. Korytarze, szczeliny, przejścia tak wąskie, że trzeba się przeciskać bokiem. Najgłębsza szczelina, zwana Piekłem, ma 30 metrów. To jakby dziesięciopiętrowy budynek schowany pod ziemią.

Na sam szczyt prowadzi prawie 700 kamiennych stopni. Ich budowę zawdzięczamy człowiekowi o nazwisku Franz Pabel, sołtysowi pobliskiego Karłowa. W 1813 roku wprowadził tymi schodami na górę króla pruskiego Fryderyka Wilhelma III. Król był tak zachwycony, że mianował Pabla pierwszym oficjalnym przewodnikiem górskim w Europie. Tak, w całej Europie. Historia lubi pisać się w nieoczekiwanych miejscach.

Labirynt, w którym kręcono Narnię

Kilka kilometrów od Szczelińca leży inne skalne miasto: Błędne Skały. Nazwa nie jest przypadkowa. Gdy wejdziesz między te kilkumetrowe ściany, zrozumiesz. Korytarze krzyżują się, rozwidlają, prowadzą donikąd. Łatwo stracić orientację. Łatwo też stracić poczucie czasu, bo to miejsce wygląda jak z innego świata.

Reżyser Andrew Adamson pomyślał dokładnie to samo. Wcześniej wyreżyserował dwa filmy o Shreku, a potem Disney powierzył mu ekranizację „Opowieści z Narnii". Adamson szukał miejsca, które mogłoby zagrać magiczną krainę Aslana. Przejrzał tysiące lokacji na całym świecie. Wybrał Góry Stołowe.

Przy pierwszym filmie ekipa przyjechała głównie po to, żeby wszystko sfotografować. Na podstawie tych zdjęć zbudowano potem dekoracje w studiu w Nowej Zelandii. Ale Adamson nie dawał za wygraną. Przy „Księciu Kaspianie" wrócił z całą ekipą i przez dwanaście dni kręcił prawdziwe sceny wśród prawdziwych skał. Błędne Skały zagrały las, w którym przed Łucją rozstępują się brzozy.

Gdy oglądasz film, nawet nie wiesz, że patrzysz na kawałek Polski. Ale teraz już wiesz. I gdy następnym razem będziesz wędrować między tymi skałami, możesz sobie wyobrazić, że za kolejnym zakrętem czeka na ciebie lew Aslan.

Skały, które opowiadają historie

Każda formacja skalna w Górach Stołowych ma swoją nazwę. Wielbłąd, Kaczuszki, Pałac, Diabelska Kuchnia, Tron Pradziada. Te nazwy nadawali przez wieki miejscowi mieszkańcy, przewodnicy i turyści. Każda opowiada jakąś historię.

Tron Pradziada to dwunastometrowa skała na szczycie Szczelińca. Można na nią wejść po metalowych schodkach i stanąć w najwyższym punkcie Gór Stołowych. W pogodny dzień widać stamtąd Karkonosze, Góry Sowie i Masyw Śnieżnika. Horyzonty rozciągają się na dziesiątki kilometrów.

Diabelska Kuchnia to ciemna, chłodna szczelina, w której podobno sam diabeł gotował swoje piekielne specjały. Pałac wygląda jak ruiny zamku. Wielbłąd ma dwa garby z piaskowca. Ludzie od zawsze szukali znajomych kształtów w otaczającym ich świecie i nadawali im imiona, żeby oswoić to, co nieznane i potężne.

Te skały przetrwały milion lat erozji. Przetrwają i nas. Ale dopóki tu jesteśmy, możemy wędrować między nimi i tworzyć własne historie.

Dlaczego musisz tu przyjechać

Góry Stołowe to miejsce, które zmienia perspektywę. Dosłownie, gdy patrzysz z Tronu Pradziada na świat rozciągający się setki metrów niżej. I w przenośni, gdy uświadamiasz sobie, że skały pod twoimi stopami formowały się przez sto milionów lat, a ty możesz je przemierzyć w jedno popołudnie.

To jedyne takie miejsce w Polsce. Jedyne góry płytowe. Jedyne skalne labirynty tej skali. Jedyna sceneria, w której Hollywood kręciło wielkie produkcje fantasy. I jedno z niewielu miejsc, gdzie możesz dosłownie dotknąć dna prehistorycznego oceanu.

Nie potrzebujesz specjalnego sprzętu ani kondycji himalaisty. Szlaki są dobrze oznakowane, stopnie wykute w skale ułatwiają wspinaczkę, a przy wejściach na Szczeliniec i do Błędnych Skał kupisz bilety i dostaniesz mapkę.

Potrzebujesz tylko kilku godzin i chęci zobaczenia czegoś, czego nie zobaczysz nigdzie indziej. Reszta czeka tam od milionów lat.

I będzie czekać jeszcze długo po nas.

Góry Stołowe - Dno oceanu na wysokości 922 metrów – Sudety | Beskidomaniak