Dyskusja dnia
Dyskusja dnia · dołącz do rozmowy
Rip-Stop: tkanina, która narodziła się ze strachu przed spadaniem
Góry Bezpiecznie
Beskidomaniak
Wyobraź sobie, że skaczesz z samolotu na wysokości 3000 metrów. Pod tobą nic oprócz powietrza i kawałka materiału, który ma Cię bezpiecznie sprowadzić na ziemię. A teraz wyobraź sobie, że ten materiał zaczyna się rwać.
Dokładnie z takim problemem zmagali się alianccy spadochroniarze podczas II wojny światowej. I właśnie ten problem doprowadził do powstania jednej z najważniejszych innowacji w historii tkanin outdoorowych...
Jedwab, którego zabrakło
Przed rip-stopem świat spadochronów należał do jedwabiu. Lekki, wytrzymały, idealny na czasze spadochronowe. Problem w tym, że głównym dostawcą jedwabiu była Japonia. Kiedy w 1941 roku USA przystąpiły do wojny, dostawy zostały odcięte z dnia na dzień.
Na scenę wkroczył nylon, syntetyczne włókno opracowane kilka lat wcześniej przez chemików z DuPont. Wallace Carothers zsyntezował nylon 6,6 w 1935 roku, a do 1939 materiał był już reklamowany jako rewolucja w świecie tekstyliów. DuPont widział w nim przyszłość damskich pończoch, ale wojna zmieniła wszystko. Całą produkcję przekierowano na potrzeby wojska.
Materiał, który ratował życie... i je zabierał
Nylon okazał się genialnym zamiennikiem jedwabiu. Z jednym krytycznym wyjątkiem. Kiedy tkanina doznawała nawet drobnego uszkodzenia, rozdarcie rozprzestrzeniało się błyskawicznie wzdłuż splotu, jak oczko puszczone w rajstopach. W przypadku spadochronu konsekwencje były oczywiste i tragiczne.
Raporty o uszkodzonych spadochronach (czasem w trakcie użycia!) wywołały alarm wśród badaczy. Potrzebne było rozwiązanie, które nie eliminowałoby samych uszkodzeń, ale zapobiegałoby ich rozprzestrzenianiu się.
Kratka, która zmieniła wszystko
Pomysł był elegancko prosty. Zamiast tkać materiał jednorodnym splotem, inżynierowie wpletli w niego siatkę z grubszych, mocniejszych nici w regularnych odstępach (co 5 do 8 milimetrów), tworząc charakterystyczny wzór kratki.
Te grubsze włókna działały jak mikroskopijne żebra wzmacniające. Gdy materiał ulegał uszkodzeniu, rozdarcie biegło przez cieńsze włókna, aż trafiało na grubą nić i tam się zatrzymywało. Kratka dzieliła tkaninę na małe, niezależne segmenty. Uszkodzenie jednego nie wpływało na resztę.
Stąd nazwa: rip-stop, dosłownie „zatrzymaj rozdarcie".
Formalny patent złożono dopiero 1 maja 1962 roku. Wynalazcy Louis Weiner i Harold H. Brandt zarejestrowali go jako „Parachute Fabric Containing Stretch and Non-Stretch Type Ripstops".
Od spadochronu do Twojego plecaka
Po wojnie potencjał rip-stopu stał się oczywisty nie tylko dla wojska. Prawdziwy przełom nadszedł w latach 70. i 80. wraz z boomem na turystykę outdoorową.
Dziś rip-stop jest wszędzie: plecaki, śpiwory, namioty ultralight, żagle jachtowe, balony na gorące powietrze, wingsuitsy, latawce, a nawet odzież miejska w stylu techwear.
Ciekawostka: w fotelach katapultowych myśliwców stosuje się specjalną wersję rip-stopu z elastycznymi włóknami. Przy katapultowaniu splot się rozciąga i przepuszcza powietrze, zapobiegając gwałtownemu szarpnięciu. W miarę jak prędkość spada, splot się zamyka i spadochron hamuje normalnie. To rozwiązanie chroni pilotów przed urazami kręgosłupa.
Dlaczego góry kochają rip-stop
Wytrzymałość przy minimalnej wadze. Stosunek wytrzymałości do masy jest wyjątkowo korzystny. Materiał jest cienki i pakowny, a jednocześnie nie boi się kontaktu z ostrymi skałami czy gałęziami na szlaku.
Kontrolowane uszkodzenia. Zahaczysz kurtką o konar podczas podejścia na Babią Górę? W zwykłej tkaninie mały zaczep zamieni się w poważne rozdarcie. W rip-stopie zatrzyma się na najbliższej grubszej nici.
Baza pod impregnację. Sam rip-stop nie jest wodoodporny, ale stanowi doskonały fundament pod powłoki DWR i membrany klimatyczne. Regularna struktura kratki zapewnia równomierny rozkład impregnacji.
Wszechstronność. Jeden materiał, setki produktów: od ultralekkich namiotów i tarpów, przez kurtki techniczne, po plecaki i akcesoria wspinaczkowe.
Filozofia rip-stopu
Filozofia stojąca za rip-stopem nie polega na stworzeniu materiału nie do zdarcia. Polega na zaakceptowaniu, że uszkodzenia są nieuniknione, i zaprojektowaniu tkaniny tak, aby kontrolowała sposób, w jaki się psuje. Nie możesz zapobiec każdemu rozdarciu, ale możesz sprawić, że nie stanie się ono katastrofą.
To chyba najlepsza lekcja, jaką tkanina może dać turyście górskiemu.
Następnym razem, gdy pakujesz się na szlak, sprawdź metki swojego sprzętu. Jest spora szansa, że znajdziesz tam słowo „ripstop". Ciche przypomnienie o spadochroniarzach, inżynierach z DuPont i jedwabiu, którego zabrakło w 1941 roku.