Dyskusja dnia
Dyskusja dnia · dołącz do rozmowy
10 rzeczy, których nie wiedziałeś o Ustroniu
Poza Szlakiem
Beskidomaniak
Uzdrowisko? Jasne. Góry? Oczywiście. Ale Ustroń skrywa znacznie więcej niż ładne widoki i sanatoria. Usiądź wygodnie, bo za chwilę to miasteczko mocno cię zaskoczy...
Ustroń. Niby każdy słyszał, niby każdy kojarzy. Uzdrowisko gdzieś na południu, kolejka na Czantorię, starsi państwo z kijkami. Tyle stereotyp. A rzeczywistość jest znacznie ciekawsza.
Miasto, które zaczęło od żelaza
Zanim Ustroń stał się uzdrowiskiem, był ośrodkiem hutniczym. Do lat 70. XVIII wieku to była spokojna osada pastersko-rolnicza, ale w 1772 roku odkryto tu rudę żelaza. Na polecenie księcia cieszyńskiego Albrechta Kazimierza powstała huta, kuźnia, odlewnia i walcownia. W 1888 roku poprowadzono tu nawet linię kolejową, ale uwaga wcale nie dla turystów. Kolej zawitała, żeby obsługiwać pociągi towarowe do huty.
Ślady tej epoki zobaczyć można w Muzeum Ustrońskim im. Jana Jarockiego, w zabytkowym budynku dawnej dyrekcji huty „Klemens". Muzeum należy do Szlaku Zabytków Techniki Województwa Śląskiego.
Hutnicy, którzy przypadkiem wynaleźli uzdrowisko
Najlepsza ciekawostka o Ustroniu. Uzdrowisko nie powstało dzięki wizjonerskiemu lekarzowi. Powstało dzięki zmęczonym hutnikom, którzy zauważyli, że kąpiele w wodzie ogrzanej płynnym żużlem wielkopiecowym łagodzą ich bóle reumatyczne.
Obserwacja została potwierdzona badaniami i w 1804 roku arcyksiążę Albert zlecił budowę pierwszego Domu Zdrojowego. W XIX wieku odkryto pokłady borowiny i źródła wód żelazistych, a w 1882 roku Ustroń oficjalnie otrzymał status uzdrowiska. Prawdziwy rozkwit nastąpił w dwudziestoleciu międzywojennym, a po wojnie, w 1967 roku, miasto ponownie uzyskało status uzdrowiska i rozpoczęła się budowa potężnych ośrodków sanatoryjnych.
Wisła płynie przez centrum
Tak, ta Wisła. Najdłuższa polska rzeka przez Ustroń przepływa już jako pełnoprawna rzeka - nie jest jeszcze tak szeroka jak w Krakowie, ale to zdecydowanie nie jest górski potok. Możesz usiąść na ławce w centrum, patrzeć na Wisłę i zdać sobie sprawę, że ta sama woda za kilka dni będzie przepływać pod Wawelem. Jest w tym coś fascynującego.
Piramidy w Beskidach? Tak, i to modernistyczne
W grudniu 1960 roku zatwierdzono plan, by senny kurort zamienić w nowoczesne uzdrowisko. Projekt powierzono Aleksandrowi Francie i Henrykowi Buszce (znani z katowickiego osiedla Tysiąclecia), którzy mieli zagospodarować 200 hektarów zbocza Równicy dla kompleksu na 7 tysięcy osób.
Efekt? Charakterystyczne budynki w kształcie piramid z uskokowymi balkonami, nawiązujące do skał wyrastających ze zbocza. Piramida okazała się najbardziej „demokratyczna" - dawała każdemu równy dostęp do światła słonecznego. Dziś te sanatoria, choć mają swoje lata, wciąż stanowią unikatowy przykład powojennego modernizmu w polskich górach.
Kolejka na Czantorię
Kolej krzesełkowa na Czantorię to symbol Ustronia. Uruchomiona w 1967 roku, ma 1640 metrów długości. Górna stacja stoi na Polanie Stokłosica (851 m n.p.m.), skąd do szczytu Wielkiej Czantorii (995 m n.p.m.) zostaje 25 minut marszu.
Sama jazda to przeżycie - kilkanaście minut nad koronami drzew, jesienią nad morzem złota i czerwieni, zimą nad białym puchem. A Czantoria to szczyt graniczny: po drugiej stronie jest Republika Czeska. W klarowne dni widać stąd nawet Tatry.
Dąb, który pamięta Sobieskiego
Pod koniec XVII wieku przez Ustroń przemaszerowały wojska Jana III Sobieskiego, zmierzające na odsiecz Wiedniowi. Na pamiątkę zasadzono dąb. I ten Dąb Sobieskiego rośnie do dziś, w pobliżu skrzyżowania ulic Daszyńskiego i Spółdzielczej. Ma ponad trzysta lat. Łatwo go przeoczyć, jeśli nie wiesz, czego szukać - a warto.
Ewangelicka dusza w katolickim kraju
W 1910 roku protestanci stanowili w Ustroniu ponad 57% mieszkańców. Po kontrreformacji i odebraniu kościołów w 1654 roku wierni schodzili się nocą na stoki Równicy, gdzie przy kamiennym ołtarzu ukrytym w lesie odprawiali potajemne nabożeństwa. Ten „leśny kościół" przetrwał do dziś - ewangelicy organizują tam nabożeństwa raz w roku.
Dopiero Patent Tolerancyjny z 1781 roku pozwolił na legalną działalność. W latach 1835–1838 wybudowano obecny kościół pw. św. Jakuba Starszego - największy obiekt sakralny w Ustroniu, w stylu klasycystycznym. Wewnątrz warto zwrócić uwagę na ołtarz z 1883 roku, ufundowany przez hutników z Ustronia, Trzyńca i Frydku. Ta dwuwyznaniowa tradycja nadaje miasteczku charakter, którego nie poczujesz w wielu innych polskich miejscowościach.
Drewniany kościółek w lipach
W Ustroniu-Nierodzimiu, ukryty wśród starych lip, stoi drewniany kościół pw. św. Anny z 1769 roku - najstarsza świątynia na terenie miasta. Konstrukcja zrębowa, kryta gontem, z cebulastym hełmem wieży dobudowanym w 1938 roku. Wewnątrz późnobarokowe wnętrze z obrazem ołtarzowym św. Anny Samotrzeć z 1704 roku, starszym od samego kościoła. Obiekt na Szlaku Architektury Drewnianej Województwa Śląskiego. Czas tutaj płynie inaczej.
Tu zaczyna się najdłuższy szlak w polskich górach
Ustroń to oficjalny punkt startowy Głównego Szlaku Beskidzkiego - ponad 500 km czerwonego szlaku aż do Wołosatego w Bieszczadach. Nie musisz pakować plecaka na miesiąc: pierwszy odcinek na Równicę (884 m n.p.m.) zajmuje półtorej godziny. Satysfakcja, że postawiłeś pierwsze kroki na legendarnym szlaku, jest bezcenna.
Ustroński dialekt, czyli osobny język
Podsłuchaj rozmowę starszych mieszkańców, a poczujesz się jak w innym kraju. Gwara cieszyńska to mieszanka polskiego, czeskiego, niemieckiego i „beskidzkiego ducha". Słowa jak „frelka" (dziewczyna), „taszka" (torba), „rzykać" (modlić się) czy „starzik" (dziadek) brzmią jak z innej epoki, a jednocześnie żyją tu na co dzień. Jeśli ktoś ci powie „poć kaj mie" - spokojnie, to tylko zaproszenie: chodź do mnie.
Miasto z żelazną duszą
Ustroń liczy ponad 16 tysięcy mieszkańców i ma za sobą ponad 700 lat historii (pierwsza wzmianka ok. 1305 roku). Nie goni za modą. Nie ma tu sztucznych atrakcji ani aquaparków z plastikowymi palmami. Ustroń stawia na góry, ciszę, powietrze, historię i brudne ręce hutników, z których wyrosło jedno z najważniejszych uzdrowisk w Polsce.
I wygląda na to, że to wystarczy.