Dyskusja dnia
Dyskusja dnia · dołącz do rozmowy
Gore-Tex. Historia jednego szarpnięcia, które zmieniło góry
Poza Szlakiem
Beskidomaniak
Był październikowy wieczór 1969 roku. Bob Gore siedział sam w laboratorium firmy swojego ojca w Delaware i powoli tracił cierpliwość. Od tygodni próbował rozciągnąć pręt z politetrafluoroetylenu, polimeru, który świat znał głównie jako teflon z patelni. Ciągnął go delikatnie, ostrożnie, dokładnie tak, jak podpowiadała literatura naukowa. I za każdym razem materiał pękał mu w rękach jak plastelina.
Zbliżała się szósta wieczorem. Bob miał dość. Chwycił kolejny podgrzany pręt i zamiast ciągnąć go powoli, po prostu szarpnął. Gwałtownie, z frustracją, na całą rozpiętość ramion.
Pręt nie pękł. Rozciągnął się o 800 procent i stał się miękki, porowaty, pełen miliardów mikroskopijnych otworów. Następnego ranka Bob wezwał ojca do laboratorium. Obaj wiedzieli, że patrzą na przyszłość branży outdoorowej...
Co właściwie powstało tamtego wieczoru?
Materiał, który Bob Gore stworzył przez przypadek, to ePTFE, czyli ekspandowany politetrafluoroetylen. Pod mikroskopem elektronowym wygląda jak pajęczyna: sieć węzłów połączonych cienkimi włóknami, między którymi rozpościerają się miliardy porów. Na jednym centymetrze kwadratowym tej membrany znajduje się około 1,4 miliarda takich otworów.
I tu zaczyna się fizyka, która robi wrażenie. Każdy por jest 20 000 razy mniejszy od kropli wody, ale jednocześnie 700 razy większy od cząsteczki pary wodnej. To jak brama, która przepuszcza motyle, ale zatrzymuje ciężarówki. Deszcz i śnieg nie przenikną, bo ich cząsteczki są za duże. Ale pot, który generujesz podczas podejścia na Babią Górę, odparowuje i swobodnie wydostaje się na zewnątrz.
W 1976 roku pierwsze produkty z Gore-Texem trafiły do sprzedaży. Góry już nigdy nie wyglądały tak samo.
Trzy warstwy, które tworzą tarczę
Sama membrana ma zaledwie 0,01 milimetra grubości. W tej formie jest już wodoszczelna i oddychająca, ale za delikatna na kurtkę. Dlatego inżynierowie Gore stworzyli laminat, czyli połączenie membrany z innymi tkaninami. Zewnętrzna warstwa z nylonu lub poliestru chroni przed abrazją i uszkodzeniami. Wewnętrzna podszewka zapewnia komfort noszenia. Między nimi pracuje membrana.
Jest jeszcze jeden element, o którym rzadko się mówi: DWR, czyli trwała powłoka hydrofobowa na zewnętrznej tkaninie. Sprawia, że woda spływa po kurtce zamiast wsiąkać. Gdy DWR się zużyje, mokra tkanina blokuje ucieczkę pary wodnej. Czujesz wilgoć i myślisz, że kurtka przecieka, a tak naprawdę to twój pot nie ma dokąd uciekać. Dlatego regularna impregnacja to nie fanaberia, a konieczność.
Wiatr, cichy zabójca
O wodoszczelności Gore-Texu słyszał każdy. Ale jest trzecia właściwość, o której mówi się rzadziej: wiatroszczelność. Gęsta struktura membrany blokuje wiatr, a to w górach ma ogromne znaczenie. Wiatr o prędkości 30 km/h przy zerze stopni sprawia, że ciało odbiera temperaturę jak minus kilkanaście. Zjawisko zwane wind chill potrafi doprowadzić do hipotermii szybciej niż sam mróz. Membrana eliminuje ten problem, bo wiatr nie przeniknie przez miliardową sieć mikroporów.
Co pracuje na szlaku
W sprzęcie górskim Gore-Tex pojawia się głównie w kurtkach, butach i rękawicach. W kurtce chodzi o balans między ochroną przed deszczem a odprowadzaniem potu. Kto wchodził kiedyś na Pilsko w foliowym poncho, wie, jak wygląda porażka na tym polu.
W butach sprawa jest trudniejsza. Stopa generuje nawet pół litra potu dziennie podczas intensywnego marszu, a jednocześnie trzeba ją chronić przed kałużami i brodem przez potok. W rękawicach stawka jest jeszcze wyższa, bo dłonie są wrażliwe na zimno, pocą się, a mokra rękawica w zimie to prosta droga do odmrożeń.
Ciemna strona teflonu
Membrana ePTFE należy do rodziny PFAS, tak zwanych „wiecznych chemikaliów", które rozkładają się w środowisku ekstremalnie wolno. Firma Gore zobowiązała się do eliminacji problematycznych związków, a od 2024 roku przechodzi na membranę z ekspandowanego polietylenu, wolną od fluoru. Nowa technologia ma oferować porównywalną wydajność, choć jest droższa i wymaga częstszego prania. Czy sprosta legendzie? Czas pokaże.
Jedno szarpnięcie
Od tamtego wieczoru minęło ponad pół wieku. Bob Gore zmarł we wrześniu 2020 roku. Ale technologia, którą stworzył jednym ruchem z frustracji, nadal chroni miliony ludzi na szlakach od Himalajów po Beskid Śląski.
Następnym razem, kiedy włożysz membranową kurtkę, pomyśl o tym przez sekundę. Między tobą a deszczem jest warstwa grubości jednej setnej milimetra, naszpikowana miliardami otworów, z których każdy jest 20 000 razy mniejszy od kropli wody. A zaczęło się od faceta, który miał zły dzień w pracy.
Czasami najlepsze odkrycia rodzą się z frustracji.