Dyskusja dnia

Dyskusja dnia · dołącz do rozmowy

Zimowy biwak w Beskidach: Namiot, tarp czy bivy?

Góry Bezpiecznie

Beskidomaniak

Luty, Pilsko, 1500 m n.p.m. Dwóch kumpli, dwa podejścia. Jeden rozbija się pod tarpem w miejscu, które wydaje się idealne. Płasko, osłonięte od wiatru. O 2 w nocy budzi się zasypany. Wiatr zmienił kierunek i teraz śnieg wali prosto pod płachtę...

Drugi śpi 200 metrów dalej w namiocie. Słyszy szum zamieci, ale spokojnie przewraca się na drugi bok. Rano pierwszy pakuje przemoczony sprzęt, drugi je śniadanie w suchym wnętrzu.

Tydzień później role się odwracają. Jednodniówka na Babią z biwakiem. Ten z bivy bagiem jest na miejscu godzinę wcześniej. Ten z namiotem dźwiga swoje 4 kilo i żałuje każdego metra podejścia.

Żaden nie miał racji. Obaj mieli po prostu inne warunki.


Tarp

Płachta, linki, kijki. Może 500 gramów na plecach, a możliwości praktycznie nieograniczone. A-frame, lean-to, płaska konfiguracja. Można dopasować się do terenu jak woda.

Wentylacja jest genialna. Zerowa kondensacja, sen w suchym śpiworze. Można gotować pod spodem bez ryzyka (czego nie da się powiedzieć o zamkniętym namiocie).

Problem? Tarp nie wybacza błędów. Źle oceniony kierunek wiatru, za wysoko albo za nisko, źle zawiązane węzły i noc mija w śniegu zamiast pod osłoną.

Sprawdza się, gdy za sobą jest już kilkanaście biwaków, pogoda i teren nie stanowią zagadki, liczy się kompromis między wagą a ochroną i blisko jest do schronu awaryjnego.


Bivy Bag

Worek, do którego wchodzi się razem ze śpiworem. Koniec konfiguracji. Rozłożenie w 30 sekund, pakowanie w minutę.

Waga? Od 300 do 700 gramów. Objętość w plecaku? Prawie żadna.

Jest jeden problem. Szczelnie zamknięta przestrzeń wielkości ciała. Wilgoć z oddychania nie ma gdzie uciekać. Rano śpiwór bywa wilgotny od wewnątrz, a mokry puch traci swoje właściwości.

I jeszcze jedno. Klaustrofobia jest realna. Nie każdy zniesie psychicznie noc w tak ciasnej przestrzeni.

Sprawdza się przy szybkich jednodniówkach z krótkim noclegiem, gdy priorytetem jest tempo i mobilność, warunki są łagodne (lekki mróz, brak opadów) albo jako zabezpieczenie do tarpa.


Namiot wyprawowy

Zamknięta kapsuła. Wchodzisz, zapinasz i odcinasz się od wszystkiego. Wiatr, śnieg, zimno zostają na zewnątrz.

Izolacja termiczna jest nie do pobicia. W środku temperatura potrafi być 10 do 15 stopni wyższa niż na zewnątrz. Przy silnym wietrze to różnica między snem a walką o przetrwanie.

Cena? Ciężar. Dobre namioty czterosezonowe ważą od 2,5 do 4 kg. Do tego dochodzi czas rozbijania. Z zamarzniętymi palcami i w rękawicach to potrafi trwać.

Sprawdza się, gdy w planach jest kilka nocy z rzędu, trasa prowadzi przez eksponowane miejsca bez naturalnej osłony, pogoda zapowiada się naprawdę ciężko albo komfort jest ważniejszy niż każdy zaoszczędzony gram.

--

Zanim wyjdziesz

Większość problemów na zimowych biwakach to nie awaria sprzętu. To ludzie, którzy używają sprzętu pierwszy raz w warunkach bojowych.

Namiot, który nie był rozbijany w domu? Tarp, który nie był testowany przy wietrze? Bivy, który nie był sprawdzany przed sezonem?

Lepiej zostawić to w szafie.

Warto znaleźć kogoś, kto biwakował zimą więcej niż raz. Pójść z nim. Patrzeć, jak wybiera miejsce, jak orientuje schronienie względem wiatru, co robi przed zaśnięciem, a co rano.

Beskidy zimą to nie miejsce na eksperymenty z YouTube'a.

Zimowy biwak w Beskidach: Namiot, tarp czy bivy? – Góry Bezpiecznie | Beskidomaniak